Silnik elektryczny do łodzi a nieuczciwi wędkarze

Zawody wędkarskie to mój żywioł. Uwielbiam rywalizować z innymi wędkarzami, czekać z niecierpliwością, aż żyłka w wędce się napnie, co oznacza, ze na haczyk nadziała się ryba.

Technologia sprawia, że nawet wśród wędkarzy pojawia się nieuczciwa konkurencja – posiadająca silniki elektryczne do łodzi

łódkaNigdy nie zdobyłam jeszcze pierwszego miejsca w zawodach, ale kilka razy udało mi się stanąć na podium. Miałam nadzieję, że może tym razem moja zła passa zostanie złamana i uda mi się złapać dobrą, dużą rybę. Niestety, mój plan się nie udał, ze względu na nieuczciwą konkurencję, która uszkodziła mój silnik elektryczny do łodzi. Każdy z wędkarzy miał mieć swoją łódź i oczywiście swój sprzęt. Wieczorem w dniu poprzedzającym zawody wszyscy wszystko sprawdzali, czy łodzie są sprawne, żyłki naciągnięte, a wędki w jednym kawałku. I ja wszystko sprawdziłam i nic nie wzbudziło moich podejrzeń, więc kiedy przyszedł czas żeby stanąć na linii startu, wyprowadzić swoje łodzie na wodę to nie spodziewałam się, że mój silnik nie odpali. Próbowałam kilkakrotnie, ale nic to nie dawało. Konkurencja już dawno była na środku jeziora, a ja nadal stałam na brzegu. Na nic moja nowa echosonda wędkarska, zapas zapachowej przynęty i wypolerowana łódka, skoro współzawodnicy działają nieuczciwie. Ktoś przekręcił coś w moim silniku, ale zanim to znalazłam to minęło sporo czasu, którego sędziowie mi nie odliczą, mogą najwyżej poszukać sprawcy, ale to jak szukanie igły w stogu siana. Przez baofeng słyszałam tylko rozmowy innych wędkarzy, że kobieta nie zna się na sprzęcie, ale ja wiedziałam, ze to nieprawda.

Mimo wszystko udało mi się złowić sporą rybę i zajęłam w zawodach trzecie miejsce. Sądząc po minie jednego z konkurentów nie spodziewał się on tego, ale ja nie mam teraz ochoty o tym teraz myśleć.