Czy warto sprzeciwić się od nakazu zapłaty?

 

Kiedy dostałam sądowne wezwanie do zapłaty strasznie się przeraziłam. W głowie już miałam wizję jak komornik wchodzi mi do domu i wynosi połowę mojego dobytku. Czytając nakaz zapłaty, nie wiele rozumiałam z tego prawniczego żargonu, poza tym, że muszę zapłacić tyle i tyle, albo napisać sprzeciw w ciągu dwóch tygodni.

Sprzeciw od nakazu zapłaty

sprzeciw od nakazu zapłaty w postępowaniu upominawczymZapewne nie zwróciłabym się o pomoc do prawnika gdyby nie fakt, że nie mogłam sobie za nic przypomnieć, z jakiego tytułu miałabym niby mieć jakieś zadłużenie. Z perspektywy czasu wiem, że był to dobry krok. Od radcy prawnego dowiedziałam się, że wszczęto w mojej sprawie postępowanie upominawcze, co jest lepszą opcja aniżeli gdyby było to postępowanie nakazowe. Po przeanalizowaniu pisma, prawnik poinformował mnie, że sprawa może być przedawniona więc warto byłoby odesłać sprzeciw od nakazu zapłaty w postępowaniu upominawczym. Możliwe, że z racji przedawnienia długu, należności wcale nie muszę płacić, często jest właśnie tak, że firmy windykacyjne wykupują przedawnione długi, a potem próbują je odzyskać. Na jednej wizycie nie mógł dogłębnie zbadać sprawy więc umówiliśmy się na następne spotkanie za trzy dni, przez które chodziłam cała w nerwach. Nieco bałam się wchodzić na drogę sądową czy czemukolwiek się sprzeciwiać. Nie oszukujmy się, ale większość przeciętnych ludzi przegrywa sprawy, a potem musi jeszcze płacić kosmiczne kwoty za postępowanie sądowe. Na następnej wizycie, prawnik przygotował stosowne pismo ze sprzeciwem od nakazu zapłaty, argumentując to przedawnieniem długu.

Cała sprawa skończyła się z korzyścią dla mnie. Sąd wykazał nakaz zapłaty, a ja mogłam dalej spokojnie spać. Decyzja o pójściu do radcy prawna okazała się właściwa i jak najbardziej trafna. Warto jednak czasem mieć odrobinę odwagi i nie myśleć chłodno dostając nieprzyjemne pisma z sądu.